Skip to main content

Nigdy nie będę miała figury modelki / I'll never have a model figure

Dlaczego? W Indiach jest to po prostu niemożliwe. Czasami wydaje mi się, że Hindusi mają większe żołądki niż reszta świata. Kiedy ja jestem już pełna i ledwo się ruszam, oni dopiero zaczynają ucztę. Co najgorsze, jedzenie tutaj to odlot dla podniebienia.

Jednak zacznę od wspaniałej nowiny. A. mi się oświadczył. Oficjalnie zostaliśmy parą narzeczonych i jestem tak szczęśliwa, że brak mi słów. Wiem, że to mężczyzna mojego życia. Chcę spędzić z nim wszystkie dane nam przez bogów życia i sama myśl o naszej przyszłości przyprawia mnie o dreszcze (odpukać w niemalowane drewno).



Tak wspaniałą okazję należy uczcić. Nic nie nadaje się do tego lepiej niż jalebi. Mój ukochany uliczny przysmak. Wyglądem przypominają odrobinę pączki ale w smaku są zupełnie inne. Smażone w głębokim tłuszczu na złocisty kolor, oblane słodkim syropem są lekko wilgotne i chrupiące. Intensywnie słodkie, ale nie mdłe. Coś jak pączek, faworek i miód w jednym. Jeśli spróbujcie tego smakołyku chociaż raz, nie będziecie chcieli jeść nic innego. Dlatego właśnie nigdy nie będę miała figury modelki. Mój przyszły mąż jest z Indii, obiecał mi kiedyś kochać mnie do końca naszych dni i codziennie po pracy przynosić mi jalebi. Trzymam go za słowo.

Uliczne jedzenie w Indiach jest tłuste. Właściwie każde jedzenie w Indiach jest tłuste i ciężkostrawne, a już szczególnie śniadania. Jednak choćbym była nie wiem jak przepełniona (czasami marzę o 9 żołądkach kiedy jestem tutaj ) to nigdy nie odmowie porcji słodkiego jak miód jalebi. Na filmiku poniżej możecie zobaczyć jak ta pyszność jest robiona. Zaufajcie mi. Ulice tutaj nie są może przykładem czystości, zapachy czasem prowadzą do mdłości, ale jedzenie...jalebi...tak! To jest to! Będąc w Indiach MUSICIE spróbować jalebi!

Kilka dni temu odwiedziliśmy Old Delhi (o czym napiszę innym razem) i miejsce, które jest słynne ze smażenia jalebi od dziesiątek lat. Myślałam, że każde jalebi smakuje tak samo. Nie mogłam mylić się bardziej! Z kremem, zwanym Rabri jalebi smakuje jak niebo! O Panie! Ja już nie chcę jeść nic innego! Ja już nie chcę być chuda! Ja chcę moje jalebi!



Tutaj zjecie najlepiej: Paharganj oraz Chandni Chowk w Old Delhi

(Irrakuri)

Why? In India, it is simply impossible. Sometimes it seems to me that Indians have larger stomachs than the rest of the world. When i ate and my stomach is already stuffed with food and people around me in India they are just beginning the feast.The worst thing is i want eat everything because food here is explosion for your taste buds (food orgasm?) but my stomach is telling me stop! you can't eat more!

However, I will start from the wonderful news. A. proposed to me and i said YES!! . We are engaged officially and I am so happy that no words can describe how it makes me feel. I know this is the man of my life. I want to spend all the lifetime that i have given and planned for us by god and the thought of our future gives me the goosebumps (knock on wood).



Yes wonderful opportunity to be celebrated. Nothing suitable for this better than jalebi. My beloved street delicacy. It looks a bit like a donut but the taste is completely different. Deep-fried golden brown, doused in a sweet syrup and is slightly moist and crunchy. Intensely sweet, but bland. Something like a donut, faworek ( a polish cookie delight that we prepare on Easter's eve)and honey in one. If you try this delicacy even once, you will not want to eat anything else. That's why I'll never have a model like figure. My future husband is from India, promised me to love me till the end of our days, and every day after work to bring me jalebi. I will hold him on his word.


Street food in India is greasy. In fact, any food in India is greasy and hard to digest, and especially breakfast. But even if I was I do not know how crazy (sometimes dream about 9 stomachs when I'm here) is to refuse serving sweet as honey jalebi. In the video below you can see how this excellence is done. Trust me. The streets here are perhaps not an example of purity, smells sometimes lead to nausea, but the food ... jalebi ... yes! This is it! Being in India one MUST try jalebi!



A few days ago we visited Old Delhi (about which I will write another time) and place that is famous for frying jalebi for decades. I thought that every jalebi tastes the same. I could not be more wrong! With the cream, which is made from milk which is simmered for hours ad then sweetened and called Rabri is smeared over the fried piece of euphoria... jalebi tastes like heaven! O Lord! I no longer want to eat anything else! I no longer want to be skinny! I want my jalebi!


Here you will eat the best: Paharganj and Chandni Chowk in Old Delhi








Comments

  1. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete
  2. Cudownie.
    Nie wiem co smaczniejsze :to na palcu,czy to na gazecie. . . .?
    Uwielbiam Was.
    Życzę Wam tyle szczęścia ile /conajmniej /liter, tyle słodyczy ile w jalebie. . . .
    :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Małgosiu pięknie dziękujemy! Jalebi jest okropnie słodkie, więc dziękujemy za tak ogromną ilość szczęścia, którą nam życzysz :D Póki co jesteśmy jednak zwolennikami tego co na palcu hihih.

      Ściskamy! Cudownej niedzieli :*

      Delete
  3. Uwielbiam Wasz blog :) jest taki pozytywny i pełny ogromu Waszej miłości :) Gratulacje z okazji zaręczyn :)Pary takie jak Wy dają siłę dla tych, którzy jej potrzebują i nadzieje, że zawsze wszystko może się ułożyć wystarczy czegoś bardzo chcieć :)
    Składam ponownie gratulacje :)
    ps. piękny pierścionek :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cześć Agata!

      Pięknie dziękujemy! Pisanie tego bloga sprawia nam ogromną radość i kiedy czytamy takie komentarze serce nam rośnie!! I tak! My bardzo wierzymy, że wszystko jest możliwe jeśli się tego chce i ma się w sobie spory zapas cierpliwości :))

      Dziękujemy!!!

      Ps. Tak, Martian ma dobry gust, nawet rozmiar wybrał idealny ;)

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

HUSBAND & WIFE / MĄŻ & ŻONA

Our dreams came true. After months living on Skype, living 6000 kilometres away from each other, 10th December 2016 we got married and we are probably the most happiest couple on the planet. <3

We love each other more and more every day, and our wedding was the best day in our life. Now we can start our new life adventure and can't wait for that! Stay tuned!

Mr & Mrs M.



Nasze marzenia się spełniły. Po miesiącach życia na Skype, życia z 6000 kilometrów pomiędzy nami, 10 grudnia 2016 wzięliśmy ślub i jesteśmy prawdopodobnie najszczęśliwszą parą na świecie! <3

Z dnia na dzień nasza miłość jest coraz większa, a nasz ślub był najwspanialszym dniem w naszym życiu. Teraz możemy zacząć zupełnie nową, wspólną przygodę i iść przez życie razem, mocno trzymając się za ręce. Już nie możemy się doczekać! Zostańcie z nami!

Pan i Pani M.

Moja indyjska teściowa / My indian mother-in-law

Moja nowa rodzina składa się (poza Mężem) z Mamy, Taty, Brata i psa. Mieszkanie z nimi jest dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Codziennie uczymy się siebie nawzajem i póki co całkiem nieźle nam idzie. Oczywiście najwięcej czasu spędzam z Mamą Abhiego i porównuję wszystkie stereotypy na temat hinduskiej teściowej znalezione w Internecie do tego co mam w rzeczywistości. Stereotypy o hinduskiej teściowej nie różnią się właściwie niczym od tych o polskiej teściowej. Obie przedstawiane są jak co najmniej nieludzkie potwory. Obie to niemal najgorszy rodzaj człowieka. Wystarczy poczytać kawały. Albo inne blogi.

Moja Teściowa dużo się śmieje. Robi najlepszą masala chai na świecie (nasz codzienny rytuał to kubek herbaty o 19:00 i "niestety" jakieś ciastko też ;) ). Gotuje tak, że już nigdy nie będę szczupła (i w przeciwieństwie od tego co zdarzało mi się czytać, nie ukrywa skrzętnie swoich przepisów - od pierwszego dnia pokazuje jak przygotowywać potrawy i odpowiada na każde mo…

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…