Skip to main content

Bariera językowa. / Language barrier

Związki mieszane to nie tylko bariery kulturowe, wyznaniowe czy nawet kulinarne. Jedną z bardzo ciężkich do przekroczenia granic jest język, w którym mówimy. Pamiętam, kiedy umówiliśmy się z Abhim na naszą pierwszą rozmowę na Skype. Byłam podekscytowana, ale jednocześnie sparaliżowana strachem. Miałam tak ogromny kompleks języka angielskiego, że byłam przekonana, że ta rozmowa będzie naszą pierwszą i ostatnią. Pomimo tych obaw, pisaliśmy do siebie milion wiadomości i świetnie się rozumieliśmy.

Moim ojczystym językiem jest język polski. Abhiego - hindi. Mimo to, jego angielski jest biegły. Ja w pewnym momencie przestałam się rozwijać. Nie miałam ani zagranicznych znajomych, nie musiałam również posługiwać się angielskim w pracy. Jedyna moja styczność z tym językiem to amerykański "Master Chef" oglądany w oryginale. Kiedy poznałam Abhiego, przez pierwsze tygodnie non-stop miałam otwarte w laptopie okno z translatorem. Rzadziej tłumaczyłam jego wiadomości, natomiast bardzo często musiałam  ratować się słownikiem kiedy sama chciałam coś napisać / powiedzieć. Przed naszą pierwszą rozmową ręce pociły mi się ze stresu. Nie tylko dlatego, że wspaniale nam się pisało i Abhi podobał mi się fizycznie, ale dlatego, że bałam się, że nie będę potrafiła złożyć poprawnego zdania.

Nasza pierwsza rozmowa była wspaniała. Głównie dlatego, że od początku czuliśmy się ze sobą swobodnie, ale również dlatego, że Abhi nigdy nie dawał mi do zrozumienia, że mój angielski jest zły, niepoprawny, niezrozumiały. Czasem kiedy brakuje mi słów, mówię "you know what i mean" i on wie. To jest cudowne. Moja gramatyka wciąż kuleje, natomiast po tych wspaniałych, wspólnych 8 miesiącach razem z czasem coraz rzadziej otwierałam w laptopie okno z translatorem, a obecnie nie używam go w ogóle. Abhi również, na moją prośbę, poprawia mnie kiedy popełniam fatalne błędy (zazwyczaj czeka, kiedy sama się poprawię, co zdarza mi się coraz częściej). Z upływem czasu czuję większą swobodę w posługiwaniu się językiem angielskim. A ponieważ mam z nim styczność niemal non stop, zaczynam nawet myśleć po angielsku. W mojej głowie rozgrywa się prawdziwa językowa masala. Znacie Joannę Krupę? Mam w głowie to, jak ona się wypowiada w telewizji :D

Posługiwanie się językiem, który nie jest naszą mową ojczystą jest trudne. Stawia przeszkody i stwarza bariery (na szczęście łatwe do pokonania). Zdarzają nam się nieporozumienia, nadinterpretacje, niedopowiedzenia. Wszystko przez to, że ja nie wszystko rozumiem, a Abhiemu zdarza się mówić slangiem i skrótami. Ale wiecie co? Nie jest to rzecz, której nie da się przeskoczyć. Jest to bariera, ale nie mur. Wystarczy odrobina dobrej woli i cierpliwości, a wszystko się układa. Ja się uczę, Abhi tłumaczy mi to, czego nie rozumiem. Najważniejsze jest to, żeby się nie bać. Tak naprawdę nie jest ważne to, że mówicie niepoprawnie gramatycznie. To przyjdzie z czasem. Ważne jest to, że w ogóle mówicie. Róbcie błędy, mylcie słowa, gestykulujcie ale nigdy się nie poddawajcie, a przede wszystkim się nie wstydźcie. Nikt nie urwie Wam głowy za to, że czegoś nie rozumiecie albo Wasz język jest wciąż kulawy. Mówicie? Ludzie są w stanie Was zrozumieć? Świetnie!

Jestem dumna z siebie, że pokonałam barierę nieśmiałości i jestem coraz bardziej swobodna w wyrażaniu siebie po angielsku. Jestem też wdzięczna mojemu Narzeczonemu za cierpliwość, z jaką mnie uczy i pomaga mi się odnaleźć w tym nowym językowym świecie. Już niedługo będę na siłach by do tej językowej masali dodać hindi. To dopiero będzie szaleństwo w mojej głowie, ale już nie mogę się doczekać!

(Irrakuri)


Mixed relationships are not only limited to cultural barriers, but religious and even culinary. One of the very heavy to cross borders is the language that we speak. I remember when we  had our first conversation on Skype with Abhi. I was excited and at the same time paralyzed with fear. I had such a huge complex of English, I was convinced that this conversation will be our first and last. Although we wrote to each other a million messages and developed a great understanding.

My native language is Polish. Abhi - Hindi. Still, his English is fluent.However, My progress ceased as I grew up. I had no foreign friends, No one at my workplace spoke English either. My only contact with the language is American "Master Chef" viewed in the original version. When I met Abhi, the first weeks of our conversations I would non-stop open the translator window. Less likely to have translated his messages, but often had to save a dictionary when I asked for something to write / say.Before our first skype talk my hands was all sweaty because of stress. Not only because we had a lot grat chats conversations but Abhi was (and is) very attractive for me and i was very scared that because of my language i could not talk with him properly.

Our first conversation was great. Mainly because from the beginning we felt at ease with each other, and also because Abhi never made me feel that my English is bad, incorrect or incomprehensible. Sometimes when I miss the words I say "you know what i mean" and he knows it. It's wonderful. My grammar still limps sometimes, and after these great common 8 months along with the time I rarely open the laptop with window of the translator, and now I do not use it at all. Abhi also, at my request, he corrects me when I make fatal errors (usually waiting when im improving myself, what happens to me more often). Over time, I feel more freedom in using English. And because I'm in contact with him almost non-stop, I start to think in English. In my mind played out masala language. You know Joanna Krupa? I have in my head of how she speaks : D

Using language that is not our mother tongue is difficult. Places obstacles creates barriers (fortunately easy to overcome). There we misunderstand, over-interpretation, understatements. All through this, that I do not understand everything, and Abhi happens to speak slangs and abbreviations. But you know what? It is not a thing which can not be surpassed. This is a barrier, but not a wall. Just a little bit of good will and patience, and all will be arranged. I'm learning, Abhi explains to me what I do not understand. The bottom line is not to be afraid. In fact, it is not important that you speak grammatically incorrect. It will come with time. It is important that in all you say. Just do mistakes confuse words gestures but never give up, and above all, do not be shy. Nobody breaks off you head for the fact that you do not understand your language or is still lame. You speak? and People are able to understand you? Excellent!

I am proud of myself that I overcame the barrier of shyness, and I'm more relaxed in expressing myself in English. I am also grateful to my fiance for the patience with which he teaches me and helps me to find in this new world language. Soon I will be strong enough with this language and then add the masala Hindi. It's going to be crazy in my head. I can not wait!

Comments

  1. I have the same problem with language!
    I am living in England since 3 years and I learn, learn learn.......

    ReplyDelete
    Replies
    1. I really don't know how it will be when i finally, for real, start learn hindi ;) Now it just single words, or questions :o

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Związek na odległość: Natalia i Abhishek / LDR : Natalia & Abhishek

Niedawno pisaliśmy Wam o tym jak bardzo podziwiamy pary, które miesiącami czy nawet latami żyją w związkach na odległość. To bardzo trudne i wymaga wiele cierpliwości, zaufania i miłości. Jednak takie związki się udają, a często są o wiele silniejsze niż te "zwyczajne". Wyobraźcie sobie jak wspaniały jest moment pierwszego spotkania w cztery oczy, ile emocji, ile radości!

Dzisiaj przedstawiamy Wam Natalię, która opowie Wam o swoim związku na odległość z Abhim. Już niedługo, nareszcie, spotkają się na żywo! Czy miłość nie jest piękna i warta pracy i poświęceń?

Jeśli i Wy chcecie podzielić się na naszym blogu swoją miłością na odległość, wyślijcie nam maila : polindidiaries@gmail.com

*
Lately we wrote how much we admire couples who live in long distance relationships for months or even years! It's very hard and it requires a lot of patience, trust and love. But these relations work and very often are stronger than the "usual". Imagine how wonderful is the moment o…

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…

Przepis na : Łodygi Kalafiora / Recipe for Gobhi ke danthal

Kalafior. Bardzo wdzięczne warzywo, które można przygotowywać na wiele sposobów (w Polsce popularny z majonezem lub bułką tartą smażoną na maśle - w Indiach paratha nadziewana kalafiorem lub aloo gobhi czyli dosłownie ziemniaki z kalafiorem). Większość z nas stosuje jedynie różyczki i wyrzuca resztę. Sama też tak robiłam!  Jakiś czas temu słyszałam, że niektórzy wykorzystują liście tego warzywa żeby zrobić zdrowe chipsy albo pesto. Jednak nie spotkałam się do tej pory z gotowaniem kalafiorowych łodyg! W Indiach są bardzo popularne, na tyle, że na targu możecie kupić same łodygi, bez różyczek i liści. Poza tym jest to warzywo bardzo często używane w indyjskiej kuchni zatem uzbieranie odpowiedniej ilości łodyg to kwestia kilku dni. Można wyczarować z nich przepyszne danie, którym chcę się z Wami podzielić. Jestem od niego uzależniona.

Łodygi kalafiora:

- 6-12 łodyg kalafiora (w zależności od grubości) - pokrojone w słupki
- 3-4 średnie cebule - bardzo drobno posiekane
- 1 łyżka pasty imb…