Skip to main content

Nie zawsze jest energia.../ Low energy...

Ostatnio przeczytałam gdzieś takie zdanie : ja nie mam problemów, ja mam zadania. W ostatnim czasie mam wrażenie, że to zdanie najlepiej oddaje czasem naszą sytuację. Miłość jest piękna i zwycięża wszystko, ale życie na Skype nie zawsze usłane jest różami, zwłaszcza kiedy musisz użerać się z urzędnikami. 

Jak to jest? Czy to ja jestem głupia czy urzędnicy po prostu są szkoleni tak by nie udzielać konkretnych odpowiedzi? Aby z mojego USC dostać dokument potrzebny mi do ślubu, muszę pokazać w urzędzie stosowny dokument mojego Narzeczonego. Nie wizę, nie dowód osobisty. Papier potwierdzający fakt, że mój Narzeczony jest kawalerem. Właściwie nie ma w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w Indiach nie ma urzędów stanu cywilnego, a za papierem trzeba się nalatać (by dostać odpowiednie pieczątki) i trochę zapłacić (ok. 200 pln!). To też nie jest koniec świata jednak kiedy po raz kolejny trafiam na niekompetentnych urzędników, którzy nie są w stanie powiedzieć ani wytłumaczyć mi czego ode mnie wymagają, a w mailach sami sobie zaprzeczają, a później idą w zaparte...wtedy opadają mi ręce. Wtedy mam ochotę krzyczeć i kogoś uderzyć. Zwłaszcza kiedy udzielenie odpowiedzi "tak" lub "nie" stanowi przeszkodę trudniejszą niż 12 prac Herkulesa.


I wtedy trochę sobie płaczę z bezsilności, że nie można kochać tak po prostu. Tyle mówi się o globalizacji, ale miłość ludzi z innych krajów wciąż stwarza jakieś problemy, a już najbardziej irytuje mnie niekompetencja ludzi, którzy kompetentni być powinni. Bo cytowania

paragrafów kompetencją nazwać nie jestem w stanie.

I kiedy jest mi tak smutno i źle, pocieszam się, że to już ostatnie tygodnie, które spędzimy oddzielnie (16 dni!!!). I wtedy dzwonię do Abhiego i widzę jego uśmiech, który rozpromienia cały ekran laptopa i mój pokój też. I wtedy słyszę jego głos i tylko on jest mnie w stanie uspokoić. Bo wierzę w nas, w niego, w siebie, w miłość i w przeznaczenie. I wtedy znów zwyczajnie chce mi się...chcieć. I działać. I będę to robić, może nie zawsze ze stoickim spokojem, ale wiem, że o miłość trzeba walczyć. W miłość trzeba wierzyć. Miłości trzeba zaufać. Ja ufam.


Ps. Pozdrawiam Polską Ambasadę w New Delhi, z którą kontakt telefoniczny jest chyba niemożliwy, a mailowy co najmniej śmieszny oraz USC w moim rodzinnym mieście. Jeśli wymagamy czegoś od petenta, trzeba wiedzieć czego konkretnie wymagamy. Określenie "jakikolwiek dokument", a później odrzucenie "jakiegokolwiek dokumentu", nie jest już nawet śmieszne.


(Irrakuri)


Recently I read somewhere a sentence : I don't have any problems I have tasks. Lately I have an impression, that this sentence is talking exactly about our situation. Love is beautiful and wins everything, but Skype life its not the only easy road, especialy when you have to argue with office workers.

How is it? Am I stupid or the office workers are trained to not give us concrete answers? To get NOC document from my registry office I need to show them my Fiance's NOC. Not visa, not passport, not ID. Papers shows that my Fiance is a bachelor. And, of course, its nothing wierd, but in India registry office doesn't exist, and to get this document you must run around like stupid, and pay extra money (around 200 PLN). And I know, its not end of the world, but its another time when i met incompetent officials, who even can't explain to me which document they want exactly, they were talking about different things on the phone and wrote  different things on emails, they are ignorant and stubborn...then I had moments, when I felt powerless. I wanted to just scream and punch somebody. Especialy when a simple answer like "yes" or "no" for officials is harder than Hercules's 12 Works.


Then I cried a little because of this situation , that we can't just love how we want. Social media talking bullshit about globalisation, but interracial love between people from different countries causes some problems all the time. And the most annoying thing is when people who should be competent are totally incompetent! For me quote paragraphs is not competent, its something everybody can do.


So when i feel so sad and bad, I remember that these are our last weeks living separately (16 days!!!). Then I call Abhi and I see his smile lighting all laptop monitor and even all my room. And then I hear his voice and he is the only one person on this planet who can calm me down. Because I believe on us, on him, me, love and destiny. And then again I want to fight. And Iwill .Maybe not always with stoic peace, but I know that its worth fighting for love. Its worth to belive in love. You should trust love. I trust. 


PS. Regards to Polish Embassy in New Delhi, who never answered the phone, and mailing them is pretty funny. Regards to my hometown Registry Office. If you require something from a petitioner you MUST know WHAT you require! If you are writing "any document", and then it's rejected as "any document", its not funny and primarily unprofessional.


Comments

  1. I am so enjoying following along in your love journey and I'm SO happy for you both, that you have found each other. One day you will look back on these difficult days as old memories. That doesn't take away from the fact that these issues are so terribly hard to deal with today! But you WILL be together. And you are making it happen! Against all odds, barriers, walls, you are making it happen! That's the mighty power of love. And love is love, regardless of culture, religion, race, and gender. Love is the most powerful uniter. As an Canadian East Indian woman married to a Caucasian man (now 11 years and three kids later!) I know this unbounded love. And it makes my heart happy to see it travel to the place of my heritage. I'm sending you both so much powerful energy full of my best wishes!
    Love, Sandhya

    ReplyDelete
    Replies
    1. Awwwwwww thank you Sandhya!
      We appreciate your support, its very important for us! All this "fights" with officials are hard sometimes but we know it worth everything, always! Because our love and our relationship is the most importand for us, and we belive that love is the answer for everything!
      Three kids, sounds amazing! You must be very busy Mum! I hope some day i will be too ;)
      All the best for you and your amazing Family!
      A&J

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

HUSBAND & WIFE / MĄŻ & ŻONA

Our dreams came true. After months living on Skype, living 6000 kilometres away from each other, 10th December 2016 we got married and we are probably the most happiest couple on the planet. <3

We love each other more and more every day, and our wedding was the best day in our life. Now we can start our new life adventure and can't wait for that! Stay tuned!

Mr & Mrs M.



Nasze marzenia się spełniły. Po miesiącach życia na Skype, życia z 6000 kilometrów pomiędzy nami, 10 grudnia 2016 wzięliśmy ślub i jesteśmy prawdopodobnie najszczęśliwszą parą na świecie! <3

Z dnia na dzień nasza miłość jest coraz większa, a nasz ślub był najwspanialszym dniem w naszym życiu. Teraz możemy zacząć zupełnie nową, wspólną przygodę i iść przez życie razem, mocno trzymając się za ręce. Już nie możemy się doczekać! Zostańcie z nami!

Pan i Pani M.

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…

Moja indyjska teściowa / My indian mother-in-law

Moja nowa rodzina składa się (poza Mężem) z Mamy, Taty, Brata i psa. Mieszkanie z nimi jest dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Codziennie uczymy się siebie nawzajem i póki co całkiem nieźle nam idzie. Oczywiście najwięcej czasu spędzam z Mamą Abhiego i porównuję wszystkie stereotypy na temat hinduskiej teściowej znalezione w Internecie do tego co mam w rzeczywistości. Stereotypy o hinduskiej teściowej nie różnią się właściwie niczym od tych o polskiej teściowej. Obie przedstawiane są jak co najmniej nieludzkie potwory. Obie to niemal najgorszy rodzaj człowieka. Wystarczy poczytać kawały. Albo inne blogi.

Moja Teściowa dużo się śmieje. Robi najlepszą masala chai na świecie (nasz codzienny rytuał to kubek herbaty o 19:00 i "niestety" jakieś ciastko też ;) ). Gotuje tak, że już nigdy nie będę szczupła (i w przeciwieństwie od tego co zdarzało mi się czytać, nie ukrywa skrzętnie swoich przepisów - od pierwszego dnia pokazuje jak przygotowywać potrawy i odpowiada na każde mo…